27 października 2014

Mama z tatuażem i kolczykami

Starość....

To najczęstszy argument – „Jak będziesz wyglądać z tymi obrazkami na starość?” A co mnie dzisiaj obchodzi starość? Przecież, logicznie rzecz ujmując, kiedy będę starą babuleńką, to nie będę paradować po plaży topless czy w fikuśnym bikini. Być może w ogóle nie będę paradować po plaży. Sesja w Playboyu też odpada. A jeżeli kiedyś – na starość będę się rozbierać przed lekarzem, to może powie: „fajna z pani babcia” i takie słowa chciałabym usłyszeć. Taka „power babcia” pełna energii i poczucia humoru – taki mam plan :)

 http://cietariposta.soup.io/post/341047052/spoko-dupa-biere


Mam dziewięć tatuaży.

Z czego osiem składa się w jedną, dużą całość – od łopatki aż po biodra. Ten ostatni – dziewiąty, jest najbardziej osobisty, intymny i dotyczy dwóch najważniejszych osób w moim życiu.

tat6


Ten wpis pewnej blogerki również polecam - KLIK

Pracuję w biurze. Na rozmowie kwalifikacyjnej nikt nie prosił mnie o striptiz, by zobaczyć czy mam jakieś tatuaże lub inne „ozdobniki”. Żeby ktoś je zobaczył, muszę założyć koszulkę bez rękawów lub biegać w stroju kąpielowym. Nawet nie przyszłoby mi do głowy, by do pracy przyjść z odkrytymi plecami. Najzwyczajniej w świecie tak nie wypada, i już.
„Czy tatuaż u matki (a później babci), to naprawdę coś złego? Czy ma wpływ na to, jaką jest matką? Czy wraz ze zrobieniem sobie tatuażu matka zmienia się w patologiczną? Czy nie powinno być najważniejsze to, że matka dba o dziecko, (…) a przede wszystkim – kocha je najmocniej na świecie, a nie to czy ma tatuaże, kolczyki i ile? I czy tylko mnie denerwują teksty, że matce pewne rzeczy już nie wypadają?”
Źródło tekstu: KLIK - wpis blogerki znalazłam przypadkiem i zainspirował mnie on do napisania własnego posta na ten temat.  

Postanowiłam odpowiedzieć na te pytania, bo przecież mnie dotyczą.


Czy tatuaż u matki (a później babci), to naprawdę coś złego? 
Nic złego w tym nie widzę, otaczający mnie ludzie także. Już dawno minęły czasy, kiedy osoby posiadające tatuaż nazywano „kryminałem” lub „marginesem społecznym”. Nawet moja mama ma tatuaż! Zrobiła sobie zaraz po mnie. I bardzo fajnie, bo spoko z niej babka! :)

Czy ma wpływ na to, jaką jest matką? 
• Nie! Nie ma żadnego wpływu. Od kiedy to tatuaż, kolczyk czy kolor włosów jest oznaką tego, kim jestem, jak kocham i jak w życiu postępuję? Jedynie co możne zaznaczać to, że cenię sobie pewne symbole i upamiętniam je w taki a nie w inny sposób.

Czy wraz ze zrobieniem sobie tatuażu matka zmienia się w patologiczną? 
Hę? W żadnym wypadku. Zazwyczaj tatuaż jest symbolem czegoś (chociaż i znam przypadki, gdy było to zwykłe „widzimisie”). Mój tatuaż (aj sorry) tatuaże, są głównie dla mnie, nie dla publiczności. Nie chodzę roznegliżowana, rzadko się opalam, więc mało kto ma okazje je zobaczyć.

tat9

Czy nie powinno być najważniejsze to, że matka dba o dziecko, troszczy się o nie, poświęca mu wiele czasu, a przede wszystkim - kocha je najmocniej na świecie, a nie to czy ma tatuaże, kolczyki i ile?
Tak, właśnie tak powinno być. Tylko czemu niektórzy nadal mają z tym problem? Czemu, gdy zobaczą matkę z dzieckiem, która ma tatuaż, kolczyki czy awangardową fryzurę to od razu równającą z ziemią? …nie pojmuję tego. Stereotypy są niesprawiedliwe i krzywdzące.

I czy tylko mnie denerwują teksty, że matce pewne rzeczy już nie wypadają? (Nie mam tu na myśli rzeczy, które każdemu nie wypadają.)
Bardzo mnie denerwują! Nie wypada? Bo co? Bo kto tak powiedział? A jak złamię tę zasadę, to co się stanie? Czemu miałbym nie robić sobie kolejnych tatuaży, kolczyków czy szalonych fryzur? Ja tak lubię.



Kolczyki…

jeżeli miałabym założyć wszystkie na raz, to będzie ich osiem. Na dzień dzisiejszym codziennie zakładam dwa. Jeden na twarzy nie rzuca się specjalnie w oczy. Tego w języku w ogóle nie widać, bo nie mam w zwyczaju wytykać języka przy każdej okazji. Nawet jak mówię to go nie widać.

Jedno wiem na pewno jestem dobrą mamą dla mojego dziecka, no dobra przynajmniej się staram taka być. Bi nie mnie samej oceniać, a dziecko za małe by umiało wyrazić swoją opinię. Jestem kreatywną, pełną energii i pasji mamą. Spełniam się w każdym możliwym calu.

I żeby była jasność…
mój Mąż też jest wytatuowany.

I jeśli tatuaże mają wpływ na to jakim jest ojcem to… mają bardzo dobry wpływ. I przynajmniej daty urodzin Synka nigdy nie zapomni, bo jeden z tatuaży zrobił właśnie dla uczczenia narodzin Gabrysia. Ot, taka z nas wytatuowana, kochająca się rodzinka. Czekać tylko, kiedy Mały wróci z obrazkiem na plecach – grunt, żeby był ładny ;)

tat3

tat


25 października 2014

Zapiekanka z wołowiną i makaronem orkiszowym


Co potrzebujemy:


  • naczynie żaroodporne moje ma 2,4 l
  • mała patelnia
  • 1 mały garnek
  • 1 duży garnek
  • wysokie naczynie lub miska
  • blender
Składniki:
  • 2 ziemniaki średniej wielkości
  • 1 mała czerwona papryka
  • 1/2 cukinii
  • 1 duża czerwona cebula
  • 100-150 g różyczek brokułu
  • 100 g różyczek kalafioru
  • 1 marchewka
  • 500 g mielonego mięsa wołowego
  • przyprawy do smaku: to już wasza inwencja twórcza
  • 100-120 g makaronu orkiszowego

Składniki na sos:
  • 1 jajko
  • 1 szklanka jogurtu naturalnego tyou greckiego
  • 1/2 kostki sera camembert light
  • 1 plasterek sera gouda odtłuszczonego
  • sól himalajska
  • pieprz
  • 1/2 łyżeczki czosnku staropolskiego

Dodatki:
  • mozzarella
  • suszone płatki czosnku
  • kiełki słonecznika
  • bazylia

Przygotowanie sosu:
Wszystkie wymienione składniki miksujemy blenderem. Jeżeli chcecie możecie oczywiście doprawić po swojemu. 

Przygotowanie warzyw:
Warzywa myjemy, te które trzeba obieramy i gotujemy do momentu aż trochę zmiękną (do gotowanie wrzucamy: ziemniaki, brokuły, kalafior i marchewkę). Wodę lekko dosalam solą himalajską. U mnie gotowały się pod przykryciem około 15 minut. Ugotowane ziemniaki i marchewkę kroimy na plastry.

Cebulę kroimy w piórka, paprykę w kostkę.

Makaron- gotujemy wedle zaleceń producenta.

Przygotowanie mięsa:
Mięso wołowe doprawiamy solą himalajską i pieprzem. Ja dodałam również szczyptę przyprawy, która dostałam z Włoch. Zawierała w sobie rozmaryn, suszony czosnek i pomidory. Mieszamy i przekładamy na rozgrzaną patelnię. Mięso na patelni rozdrabniamy na jak najmniejsze kawałki. Gdy będzie już usmażone odstawiamy na chwilkę.


Do naczynia najpierw na sam spód wkładamy pokrojone ziemniaki potem mięso. Cukinia rozłożona na bokach naczynia. Na mięso wyłożyłam paprykę, makaron, cebulę, marchewkę oraz brokuły i kalafior. Całość zalałam sosem. Na samą górę położyłam pokrojony w plastry ser mozzarella i płatki czosnku. 

Piekłam w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez 30 minut. 



To jest moje studio fotograficzne. :) Bardzo dobrze się sprawdza w ciemnościach jakie teraz panują w domu kulinarnych blogerów :) a Wy jak oceniacie efekt?




Makaron orkiszowy pełnoziarnisty BIO 400 g - Trzy kolory - barwiony warzywami
Producent:   Niro

Trzy kolory - makaron wytłaczany barwiony sproszkowanymi warzywami.

skład : zmielona mąka orkiszowa* 100% barwiony szpinakiem*, papryką* i kurkumą*

* - Produkt Rolnictwa Ekologicznego
- makaron pełnoziarnisty ekologiczny z orkiszu z dodatkiem ekologicznych warzyw
( barwiony papryką, szpinakiem i kurkumą )







Kanapki z Masłem Orzechowym PRIMAVIKA



SKŁADNIKI NA KANAPECZKI:
1 kromka ciemnego chleba
masło orzechowe primavika bez soli i cukru
garstka suszonych rodzynek
szczypta słodkiej posypki kolorowej do dekorowania deserów
starta 1/2 kostki gorzkiej czekolady





 ZDROWIE
Trzeba je promować !!! Trzeba wpajać wiedzę ludziom na temat żywienia. Jednakże wiem tez, że dla nas Polaków zdrowa żywność jest bardzo droga. Zarobki mamy koszmarne, a wzrost cen produktów z roku na rok coraz większy. Zatem jeżeli jakiś super zdrowy produkt jest godny uwagi to będzie on na moim blogu, w moich wpisach promowany. Niech inni też się o pewnych produktach dowiedzą. Prawda jest też taka, że czasem dopisze mi szczęście i niektóre produkty udaje mi się wygrać. Tylko wiadomo nie ma nic za darmo. Trzeba wziąć udział w konkursie i ruszyć do sziałania swoje szare komórki.

Dlaczego to masło?

Jest to produkt przygotowany z myślą o tych, którzy unikają lub ograniczają spożycie cukru i soli w swojej diecie. Zawiera cynk, cenne kwasy tłuszczowe i lecytynę.
Polecane dla sportowców.

 Czysty, orzechowy smak tego masła doskonale komponuje się z dodatkami zarówno słodkimi, jak i słonymi.

 Składniki:
Orzeszki arachidowe 94%, emulgator: lecytyny (z soi), częściowo utwardzony tłuszcz palmowy (zawartość tłuszczów trans <1%), błonnik pszenny bezglutenowy, aromat: wanilina.
Informacja dla alergików:Zawiera: orzeszki arachidowe, soję, może zawierać: sezam i migdały.
Zawiera naturalnie występujące cukry.
Tłuszcz z orzeszków arachidowych na powierzchni masła jest zjawiskiem naturalnym.



http://www.primavika.pl/maslo-orzechowe-bez-soli-i-cukru/





Lokowanie produktu.
Dostaję czasaem od czytelników pytania "Po jaką cholerę wstawiasz zdjęcia z danym produktem", "jesteś głupia i tak nie przyniesie to Tobie sławy". Pozostawię to bez komentarza, szkoda na to mojego czasu.

Każdy prowadzi swojego bloga na swój własny sposób. Ja prowadzę po swojemu i to moja sprawa jak blog wygląda i co na niego dodaję.

Jeżeli jakiś "produkt" jest godny uwagi i napisania o nim to tak właśnie robię. Nie mam z tego korzyści finansowych, ani zalweania mojego domu kontenerami z darmową żywnością do zareklamowania. Nie...tak nie jest. Praktycznie każdy mój zakup jest w 100% przemyślany. Zaczęłam zwracac uwagę na etykiety, zwłaszcza jeśli chodzi o jedzenie dla dziecka.

Bo ja nie pogardzę i nie odmówię sobie czasem zjedzenia tej cholernie nafaszerowanej największym syfem zupki chińskiej. Cóż najwyżej będę świecić w nocy. Jem to już na swoją odpowiedzialność.


SKARB
Moim najwiekszyn, nacenniejszym skarbek dla mnie jest moje dziecko. Zrobię wszystko aby zadbac o to by jadło jak najklepiej i jak najzdrowiej. Małe grzechy będą miały miejsce bo życie mamy tylko jedno. Grzech pod kontrolą rodzica to nie taki tam znowu duży grzech :)



23 października 2014

Mini Disco. Kolorofony fajna sprawa.

Ograniczenia
Ograniczyliśmy do minimum oglądanie telewizji. Chcesz bajkę okej, nie ma sprawy jedna podczas picia kaszki przed spaniem. Zamiast bajek możemy się przecież bawić, czytać, malować i gotować. ostatnio nawet urządzać mini disco.


Jest już ciemno...
Nadeszły najgorsze dni, ciemne dni. Dzień bardzo krótki, noc bardzo długa. Zdecydowanie tego nie lubię. Moja pasja tego nie lubi. Gotowanie w sztucznym świetle i robienie zdjęć to jakaś totalna masakra. Już napisałam list do Świętego Mikołaja z prośbą o sprezentowanie mi mini studia fotograficznego tak abym w diabelskich ciemnościach mogła robić zdjęcia, takie które będą się nadawy do publikacji na blogu. Jak wiadomo, jemy oczami.


Kolory, magia kolorów...
Mój tato to super facet. Zawsze był i jest moim bohaterem. Spełniał i po dzień dzisiejszy stara się spełniać moje marzenia. Będąc nastolatką marzyłam o pokoju kolorowym w stylu disco. Zrobił mi go :)
Była kula dyskotekowa na samym środku sufitu, kolorofony, kręcące się dodatkowe kolorowo święcące kule i stroboskop. Pokój marzenie, cieszyłam się nim długie lata aż do momentu wyjechania na studia. Sprzęt pochowano, z mojego pokoju rodzice zrobili sobie wymarzoną dużą sypialnie. 


Mijają dni, mijają lata...
Sprzęt zbiera kurz w piwnicy. Szkoda go trochę. Poprosiłam więc tatę o odszukanie mojego sprzętu. Pięknie zapakowane i wyczyszczone zabrałam do domu. Położyłam i tak przeleżały kolejny rok. Gabryś pewnego dnia po powrocie z przedszkola powiedział, że mam mu włączyć muzykę bo chciałby potańczyć. 
Muzyka puszczona na ful, dziecko tańczy. Ale jakoś tak drętwo jest, coś mi nie pasowało. Zaglądam do tej szafy wyciągam z reklamówki. Uśmiech się maluje na mej twarzy :)


Ale po co Ci to...
Warto taki mieć. Nie jest to drogie coś w granicach 70-150 zł. od teraz nawet nie będę tego chować :) bo i po co. Lampka nocna jak ta lata i to jeszcze mrygająca, zmieniająca kolory. Na "rodzicielskie" imprezy tez się przyda, urodziny, imieniny itd. Wspólne rodzinne wieczory nabierają klimatu. Dziecko zadowolone do granic możliwości. 





LUNCH-BOX.


SKŁADNIKI:
1 główka sałaty masłowej
garść suszonych śliwek
garść suszonych pomidorów
2 łyżki otrąb pszennych
łyżka jagód goi
jogurt grecki
cebula pokrojona w piórka




22 października 2014

Kawa ziarnista aromatyzowana- Krem. Herbaty DMG.

KAWA ZIARNISTA AROMATYZOWANA- KREM NUGATOWY

Ta kawa dopieściła moje zmysły smakowe. Po zaparzeniu w domu unosił się super zapach orzechów. 
Na wierzchu utworzyła się delikatna smaczna pianka. uwielbiam piankę na kawie, a potem zlizywać ją z łyżeczki :). Kawę dosłodziłam jedynie płaską łyżeczką cukru. Była tak niesamowicie smaczna że z chytrości nie podzieliłam się z mężem :). Pierwszy raz piłam kawę aromatyzowaną i jestem zachwycona zwłaszcza tym smakiem. Ciężko jest mi coś powiedzieć o innych. Jednakże z pewnością rozwarze wkrótce zakup tej kawy w pełnowymiarowym opakowaniu. 


DMG HERBATY- jesteście niesamowici !!!






Kawa
Owoce kawowca znane były w Etiopii już w I tysiącleciu p.n.e., zbierano ją wtedy ze stanowisk naturalnych. Jako pierwsi przerabianiem nasion kawowca zajęli się Arabowie. Podczas swych podbojów terytorialnych w XIII i XIV w. sprowadzili do Jemenu rośliny kawowca, rosnące dziko w Etiopii i szybko odkryli zalety prażenia i mielenia kawy.
Nazwa kawy pochodzi prawdopodobnie od arabskiego kahwa. Do większości języków europejskich przeniknęła poprzez tureckie słowo kahve i utworzoną od niego włoską nazwę caffè. Drugą prawdopodobną etymologią nazwy kawa jest nazwa etiopskiego miasta Kaffa, dziś – Kefa.
W Polsce kawa pojawiła się pod koniec XVII w. za sprawą Turków, po bitwie pod Wiedniem w 1683. W Gdańsku założono pierwsze kafehauzy (kawiarnie), a zwyczaj picia tego napoju bardzo szybko rozpowszechnił się w całym kraju.

http://www.hdwallpapersos.com/wp-content/uploads/2014/08/artleo.com-484.jpg

Kawa naruralna, rozpuszczalna. Ziarna kawy są ukrytymi w owocach nasionami otoczonymi miąższem i skórką, której kolor czerwony oznacza dojrzałość do zbioru. Pod czerwoną skórka znajduje się twardy miąższ, a wewnątrz niego nasionko, złożone zwykle z dwóch ziaren, otoczone łupiną i śliską zewnętrzną osnówką. Ziarna wewnątrz łupiny przylegają do siebie płaskimi powierzchniami, są otoczone cienką osłonką.
Ogólnie im większe ziarno tym lepsza kawa. Wielkość ziarna wyrażana jest w skali od 10 do 20, choć niektóre kraje maja swoje normy np.: "AA". Po wszystkich obróbkach następuje to, co najważniejsze dla klienta "prażenie" (palenie) kawy.
Umiejętne prażenie kawy jest sztuką - w tym procesie powstaje właściwy aromat i smak, bez którego kawa nie byłaby tym, czym jest na naszych stołach. Pod wpływem wysokiej temperatury, podczas palenia, w ziarnach zachodzą reakcje chemiczne, w których skrobie przechodzą w cukry, jednocześnie część kwasów ulega rozkładowi, podczas gdy inne powstają. Rozpada się też struktura komórkowa ziaren. Cząsteczki białek ulegają rozkładowi na peptydy, które z kolei pojawiają się na powierzchni ziaren w postaci oleistej.

Kawę można podzielić na dwa duże gatunki:

  • Arabica
  • Robusta

Coffea Arabica to najstarszy i najbardziej popularny gatunek kawy, pochodzący z Etiopii, uprawiany na wyżynach Brazylii i Kolumbii, w Indiach i Afryce Równikowej, na Jawie, Sumatrze oraz Karaibach. Ziarna Arabiki są podłużne, zielonkawe i mają jasną, prostą bruzdę. Zawierają niewielką ilość kofeiny, bo tylko między 1 a 1,7%, jednakże ich smak po zmieleniu i zaparzeniu jest znakomity. Napar jest łagodny, aromatyczny, lekko kwaskowaty (ale nie kwaśny), niekiedy z aksamitnym czekoladowym posmakiem.
Robusta, którą odkryto dopiero w XIX wieku, rośnie i owocuje szybciej niż Arabika. Jest gatunkiem bardziej odpornym na warunki klimatyczne, można ją więc uprawiać w niższych i łatwiej dostępnych partiach gór. Rośnie m.in. w Kamerunie, Ugandzie i Wietnamie. Ziarna Robusty mają żółto-zielono-brązową barwę. Są z reguły mniejsze i bardziej owalne od ziaren Arabiki. Jej smak jest bardziej zdecydowany, ostrzejszy. Jest także bardziej gorzka i zawiera więcej kofeiny - od 2 do 4%. Na świecie jest tylko kilka odmian Robusty. Ta o najwyższej jakości uprawiana jest w Ugandzie i Zairze i doskonale nadaje się do produkcji wybornego cappuccino.
Obecnie kawa typu Arabica stanowi około 70% światowej produkcji, zaś kawy Robusta zwiększają swój udział na rynku kawowym z uwagi na większą wydajność drzew tej odmiany.

Mielenie i zaparzanie kawy
http://test.garneczki.pl/wp1/wp-content/uploads/2013/11/Rys.-1.jpg
Ważne, by kawa była świeża, najlepiej świeżo palona, mielona tuż przed zaparzeniem – odkryje przed nami całe swoje bogactwo smaku i aromatu.
Z uwagi na ulotność substancji aromatycznych zawartych w kawie, zaleca się mielenie tylko potrzebnej ilości ziaren bezpośrednio przed parzeniem.
Jeśli natomiast dysponujemy kawą już zmieloną, przechowujmy ją w w szczelnie zamkniętym pojemniku, dzięki temu dłużej zachowa aromat.
W związku z tym, że istnieje kilka metod przyrządzania kawy, stopień zmielenia ziaren powinien być dostosowany do każdej z nich.
Stwarza się tym samym warunki optymalnej ekstrakcji aromatów i substancji smakowych w procesie parzenia kawy.

Źródło tekstu: KLIK 

17 października 2014

KONKURS. Wygrana. CIRO

Bardzo miłe zakończenie dnia !!!

ofeminin 

Bardzo dziękuje

Na konkurs zgłosiłam dania z bloga z kategorii:


http://claudittemisscooking.blogspot.com/search/label/Kuchnia%20włoska


DMG Herbaty. Kubeczek sówka i przyprawy.

 http://www.dmg-herbaty.pl/pl/strona-glowna.php

O firmie dowiedziałam się przez przypadek na instagramie. Przeglądałam galerię jakiegoś mojego znajomego i weszłam na profil DMG Herbaty

O firmie DMG Herbaty
Od 2001 roku istniejemy na rynku herbaty, kawy i akcesoriów.
Nasze sklepy kojarzą się z miłą atmosferą, dużą ilością zapachów i kolorów. Mamy szeroki wybór herbaty, kawy jak i akcesoriów do ich przygotowania. Cały czas sprowadzamy dla naszych klientów nowe gatunki herbat jak i kaw.
Naszymi nowościami są różnego rodzaju zioła i mieszanki ziół.
U nas znajdziesz coś dla siebie jak i swoich znajomych,
elegancko zapakowane będzie gustownym prezentem.
Zapraszamy !


Była to miłość od pierwszego wejrzenia. Do szaleństwa zakochałam się w przepięknym kubeczku w sówki. Zaoferowałam nawet, że oddam za niego nerkę byle tylko go mieć. Poproszono mnie wtedy o kontakt prywatny. 

Spokojnie :).... Nie odebrano mi nerki. Złożyłam prywatne zamówienie, ponieważ sklep online jest w takcie budowy :)

Do przesyłki dołączono mi także próbki nowych produktów jakie firma wprowadza na rynek.

Ale wiecie co mnie tak naprawdę urzekło w tej całej paczce?

LIST !!! tak list, taki prawdziwy, ręcznie pisany, skierowany tylko do mnie. A nie automatyczna wiadomość wydrukowana i dorzucona do zamówienia. XXI wiek i otrzymałam list <3 coś cudownego. W liście dokładnie opisano produkty jakie mi przysłano. Teraz pora na testowanie :)

Sówką zainteresował się do razu mój prawie 3 letni synek :)

Wkrótce pojawi się pierwszy wpis o przetestowanym produkcie....

Jesteście ciekawi......???

















Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...